Komputery przenosne firmy HP, to niezawodne maszyny, oraz wyjatkowo piekne. Laptopy firmy HP to scisla czolowka wsrod notebookow.

Owszem, S900 wygląda i jest podobnie skonstruowany jak laptop, ale naprawdę z komputerem przenośnym, ma niewiele wspólnego. Co gorsza, ze stacjonarnym również nie, ponieważ jest dość ubogi w porty i jak każdy notebook, trudny do rozbudowania. Brak gniazd ExpressCard czy eSATA utrudnia dodanie nowych, szybkich urządzeń, a nie obecność złącza HDMI czy choćby DVI skazuje użytkownika na wbudowaną matrycę. Lecz przy 19-calowej przekątnej rozdzielczość 1440×900 daje rozmyty, nieostry obraz, który moze zadowolić tylko patrzącego z większej odległości.
Plusami ekranu LG są natomiast wartość kontrastu i jasność, najwyższe spośród dotychczas testowanych wyświetlaczy laptopów.

Belinea o.book 5.1 i Packard Bell EasyNote SB89-P-014 sprawiają wrażenie bliźniaków: obabiałe, z białymi klawiaturami, 17-calowymi ekranami 1440×900, podobnymi wymiarami i wagą. To jednak tylko pozory, bo wewnątrz - oprócz kilku drobiazgów w postaci modułów Bluetooth czy WI-FI a/g/n - jedynym wspólnym elementem jest grafika NVIDIA GeForce 8600 M GT z 512MB pamięci video.



Sprawne odprowadzanie ciepła to bodaj najtrudniejsze wyzwanie w projektowaniu laptopa. Kwestia chłodzenia dotyczy wszystkich podzespołów komputera przenośnego, nie tylko układu graficznego. CPU, twardy dysk, płyta główna, pamięć, napęd optyczny - wszystko ściśle upakowane w bardzo ograniczonej przestrzeni, bez swobodnej cyrkulacji powietrza, a przecież wciąż wydzielające dużo ciepła, które musi być jakoś wyprowadzone na zewnątrz obudowy.

Jeśli zastosujesz mobilną i stacjonarną kartę graficzną z tym samym procesorem oraz pamięcią wideo o tej samej wielkości, nie spodziewaj się tej samej szybkości pracy. Po pierwsze, GPU do laptopów są traktowane z niższą częstotliwością, a po drugie, ich pamięć wideo jest podwójnie “dyskryminowana” w porównaniu do wersji stacjonarnych: nie dość, że traktowana wolniej, to jeszcze przeważnie opiera się na układach DDR2 zamiast na znacznie szybszych DDR3.

Gdy dodasz do tego bardzo ograniczone możliwości podkręcania układu - a raczej nie przewidywalne efekty takich działań z powodu niedostatecznego chłodzenia - zrozumiesz, dlaczego notebook nie jest marzeniem prawdziwego gracza.

Tym bardziej, że cena laptopa z wydajną grafiką niemal dwukrotnie przewyższa koszt peceta o porównywalnych parametrach.



Jaki jest odpowiednik notebooka dla gracza? Na to pytanie zwykle odpowiadam: konsola. Choć laptopy faktycznie nie mogą dorównać pod względem wydajności komputerom stacjonarnym, a tym bardziej konsolom, niektóre modele bardziej niż inne nadają się do grania.

Świat Pecetów nieuchronnie ewoluuje w kierunku mobilności. Sprzedaż stacjonarnych pudełek z roku na rok maleje, a wygodnych urządzeń przenośnych wzrasta. Są jednak zastosowania, w których laptop zawsze będzie tylko uboższym krewnym klasycznego komputera biurkowego - głównie ze względu na mniej wydajną grafikę.

O ile procesory mobilne nie bardzo odstają od wersji stacjonarnych, o tyle w dziedzinie układów graficznych dystans dzielący notebooki od klasycznych komputerów jest już wyraźny. Wystarczy spojrzeć na mocną kartę graficzną w wydaniu przenośnym i zwykłym, żeby sprawa stała się jasna: miniaturyzacja musi się odbywać kosztem wydajności i wbrew pozorom nie chodzi o coraz większą skalę integracji samego GPU, lecz o banalną sprawę jak zminiaturyzowanie efektywnego zestawu chłodzącego.